Programy lojalnościowe w liniach lotniczych - czyli, jak podróżować wygodniej cz.2 - Stylowe Podróże | Luxury Travel Style Blog
Lifestyle

Programy lojalnościowe w liniach lotniczych – czyli, jak podróżować wygodniej cz.2

17 września 2017
FavoriteLoadingDodaj do ulubionych

Nie przypuszczałam, że temat udogodnień dla podróżujących może budzić tyle kontrowersji. Pojawiły się one tuż po pierwszym tekście z tej kategorii, czyli „Programy lojalnościowe w liniach lotniczych – jak z nich korzystać?”. Spotkałam się z opiniami, że lotniskowe saloniki tzw. lounge, odprawa na stanowiskach dla klasy business oraz inne przywileje jak większy limit bagażowy to zupełnie zbędne dodatki dla snobów.

W pierwszej reakcji na komentarze zrobiło mi się trochę przykro, ale po chwili namysłu doszłam do wniosku, że muszę raz jeszcze – może bardziej wnikliwie – przedstawić swoje argumenty „za”. Nie przedłużając zatem od razu przechodzę do meritum i wyjaśniam skąd wzięło się u mnie takie, a nie inne podejście do wygodniejszego sposobu podróżowania.

Programy lojalnościowe w liniach lotniczych – czyli, jak podróżować wygodniej

Wyobraźcie sobie następującą sytuacje. Przybyliście na lotnisko, z którego już za chwile wyruszycie na upragnione wakacje na Karaiby. Najpierw krótki lot do Monachium, a następnie już po 3 godzinach kolejny do Miami. Błękitne morze i piaszczyste plaże są już prawie na wyciągniecie ręki. Brzmi nieźle, prawda .. ?! A jeśli dodatkowo na miejscu w porcie czekać będzie na Was luksusowy statek wycieczkowy, czyli cruiser, którym dotrzecie na Bahamy i Jamajkę, to już chyba nic nie jest w stanie zepsuć Wam wakacyjnego nastroju. Z tym przekonaniem udajecie się do odprawy biletowej, w której….

Teraz przedstawiam dwa potencjalne scenariusze kolejnych zdarzeń. Sami zdecydujcie, jaki wariant bardziej Wam odpowiada.

Scenariusz nr 1

Udajecie się do odprawy biletowej, czyli check-in, a tam przed Waszymi oczami pojawia się kolejka licząca około 40 osób, które nerwowo przestępują z nogi na nogę. Niestety nie macie wyboru, trzeba uzbroić się w cierpliwość i poczekać jakieś…. 55 minut. Czas dłuży się niemiłosiernie. W końcu nadchodzi upragniona chwila. Pani z obsługi lotniska prosi Was o położenie walizki na wadze. I tu pojawia się pierwszy kosztowny problem. Waż bagaż zamiast dopuszczalne 23 kg waży 3 kg więcej. Nic nie dają tłumaczenia, że to tylko jakieś drobiazgi i kosmetyki i tak naprawdę nie wiadomo jak to właściwie możliwe. A może waga jest zepsuta… próbujecie żartować.

Po chwilowej przepychance słownej zostajecie poproszeni o udanie się do lotniskowej kasy i uiszczenie opłaty w wysokości kilkuset złotych. No cóż, mówi się trudno. Wracacie do check-in, czekacie kolejne 15 minut na swoją kolej, bo pojawiła się rodzina z dzieckiem, która musi nadać fotelik samochodowy i wózek, wiec przecież ich nie przegonicie. Nareszcie z wydrukowanym boardingiem w dłoni możecie już śmiało iść do kontroli bezpieczeństwa. Zaczynacie jednak powoli tracić cierpliwość, bo okazuje się że w kolejce do heimanna jest około 25 osób. Zaciskacie zęby, ale po chwili nawet to przestaje działać.

Programy lojalnościowe w liniach lotniczych – czyli, jak podróżować wygodniej

W głowie kotłuje Wam się jedna myśl. Dlaczego Ci ludzie nie pamiętają, że trzeba wyjąć klucze z kieszeni, że wszystkie płyny – naprawdę wszystkie! – należy wyjąć z bagażu podręcznego. Oczekiwanie wydaje się trwać w nieskończoność, ale nareszcie znajdujecie się „po drugiej stronie mocy”. Już tylko krok dzieli Was od wejścia na pokład samolotu. Co prawda chcieliście zrobić jeszcze drobne zakupy w strefie bezcłowej, ale w związku z poprzednimi kolejkami nie macie już na to czasu. Racjonalizujecie sobie, że może to i lepiej. Generalnie to, co mieliście wydać w sklepie, pokryło przecież koszt zapłaconego nadbagażu.

Następnie udajecie się do upragnionej bramki, ostatniego etapu, jaki dzieli Was od wakacji. Niestety entuzjazm szybko niknie, gdyż na monitorze pojawia się informacja, że lot do Monachium został opóźniony o…. 3 godziny. W pierwszej chwili nerwowo sprawdzacie czy pomimo tego, uda się Wam zdążyć na kolejny lot do Miami. Przy odrobinie szczęścia będziecie mieć na przesiadkę 30 minut, więc czeka Was jedynie sprint przez lotnisko. Ale jak to mówią: “jest ryzyko, jest zabawa”. OK, ale co tu teraz ze sobą zrobić.

Ochota na zakupy wyraźnie zmalała, więc postanawiacie po prostu coś zjeść i zabić czas. Szukacie lotniskowej restauracji, która oferuje coś ponad kanapki oraz frytki i nawet Wam się to udaje. Istotny mankamentem jest panujący w niej tłok, kolejki oraz ceny są na poziomie restauracji z 3 gwiazdkami Michelin. Cóż jednak Wam pozostaje, w końcu do wylotu pozostało jeszcze 2,5 godziny… Oby chociaż bagaże doleciały do Monachium na czas i zdążono przepakować je na lot do Miami.

Programy lojalnościowe w liniach lotniczych – czyli, jak podróżować wygodniej

Scenariusz nr 2

Udajecie się do odprawy biletowej, w której uśmiechnięta Pani ruchem ręki zaprasza Was do pulpitu. Nie ma przy nim nikogo poza Wami, gdyż jako Frequent Traveller korzystacie z odprawy w business check-in. Sprawy jednak się komplikują, gdyż Wasza walizka waży 5 kg więcej niż dopuszczalne 23 kg. Za chwilę jednak okazuje się, że to nie problem, gdyż jako Frequent Traveller możecie bezpłatnie zwiększyć swój limit bagażu o 25%. Bez chwili zwłoki udajecie się do kontroli bezpieczeństwa, gdzie ponownie jesteście obsługiwani przy priorytetowym przejściu kontrolnym.

Zaledwie kilka chwil zajmuje Wam wypakowanie sprzętów elektronicznych oraz płynów z bagażu podręcznego i już jest po wszystkim. Udajecie się na moment do sklepów bezcłowych, bo jak kupować perfumy i kosmetyki to przecież tylko tutaj. W doskonałym nastroju podążacie w stronę bramki, z której wylecicie do Monachium. Jednakże okazuje się, że lot został opóźniony o… 3 godziny. Nie pozostaje Wam zatem nic innego, jak udać się do lotniskowego saloniku „business lounge” oraz poczekać tam w ciszy i spokoju na wylot.

Wejście do saloniku nic Was nie kosztuje, bo przecież jesteście lojalnym klientem linii lotniczej z wysokim statusem. Dobre alkohole, przekąski, a nawet ciepły posiłek – w sumie nie byliście głodni, ale wszystko wygląda tak smakowicie. Oglądacie telewizje, korzystacie z fotela robiącego masażu, przeglądacie gazety, a nawet możecie wziąć prysznic, gdybyście tylko mieli na to ochotę. Nawet nie zauważacie, kiedy mija Wam czas. Na tablicy odlotów pojawia się informacja, iż pasażerowie lecący do Monachium proszeni są o podejście do gate’u.

Programy lojalnościowe w liniach lotniczych – czyli, jak podróżować wygodniej

Panuje spory tłok i wyraźnie widać zniecierpliwienie na twarzach innych podróżujących. O tej porze wszyscy mieli już być w Monachium, więc ciężko jest się im dziwić. Obsługa lotniska prosi o wchodzenie na pokład. W pierwszej kolejności zapraszani są pasażerowie klasy business oraz posiadający wysoki status lojalnościowy. Macie zatem czas na spokojne ulokowanie w kabinie samolotu swojego bagażu podręcznego. Przy odrobinie szczęścia powinniście zdążyć na kolejny lot do Miami, a Wasze walizki będą przepakowane tak szybko, jak tylko to możliwe, bo przecież tak jak Wy traktowane są priorytetowo.

No to jak…., który wariant podróżowania jest Wam bliższy?! Ja wybrałam już dawno temu i z pewnością nie żałuje. Dla mnie wakacje zaczynają się zaraz po wyjściu z domu. Jeśli chcecie sprawić, żeby tak było również w Waszym przypadku, zerknijcie tutaj, gdzie zdradzam Wam przepis na idealne wakacje i stylowe, wygodne podróżowanie.

Polecam Wam również jeszcze jeden tekst pod wiele mówiącym tytułem “Jak przenieść się do klasy biznes – czyli samolotowy upgrade bez tajemnic”.

Ściskam Was stylowo,

Ania

Koniecznie zostań członkiem naszego stylowego Klubu i otrzymuj unikalne wskazówki wprost na swoją pocztę e-mail.

Klub Stylowych Podróżników

Poczekaj sekundkę!

Dziękuję! Sprawdź teraz pocztę e-mail i potwierdź subskrypcję 🙂

 

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Inline
Inline