Instagram

Śledź nas!

Azja Lifestyle

Relaksacja misami i rytuał aromaterapii, czyli namiastka Tybetu w Polsce

25 marca 2018
FavoriteLoadingDodaj do ulubionych

Od zawsze pociągała mnie kultura Wschodu. Tybet jest jednym z tych kierunków, jakie są nadal przede mną, ale już teraz wydaje mi się on szczególnie pociągający. Myśląc o tej części świata przed oczami mam obrazy z filmu “Siedem lat w Tybecie”, w którym wiele lat temu zagrał Brad Pitt. To chyba można nazwać miłością od pierwszego wejrzenia – i bynajmniej nie mam na myśli Brada 😉 W filmie nie są inspirujące jedynie tybetańskie krajobrazy, ale również filozofia i religia Wschodu. Dalajlama powiedział kiedyś, że w człowieku zadziwia go to, że:

“poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze, następnie zaś poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości; żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera, tak naprawdę nie żyjąc.”

Brzmi znajomo, prawda?Niestety Tybet musi jeszcze trochę na mnie poczekać. Nie oznacza to jednak, że już teraz nie mogę poczuć przynajmniej jego namiastki… Bardzo rzadko dzieje się tak, że piątkowy wieczór mogę przeznaczyć tylko i wyłącznie dla siebie. Lubię oddać się wtedy kojącym rytuałom kosmetycznym, ale nie tylko. Priorytetem jest to, aby wolne chwile wykorzystać w możliwie najbardziej egoistyczny sposób. Nie wiadomo bowiem, kiedy taka szansa pojawi się ponownie 😉 Największą przyjemność sprawiają mi wizyty w miejscach, gdzie mogę zatroszczyć się jednocześnie o duszę i ciało. Ale czy takie idealne połączenie jest w ogóle możliwe? Jak jednocześnie odprężyć umysł i zadbać o wygląd bez spędzania wielu długich godzin w gabinetach kosmetycznych?

Wbrew pozorom to nie takie trudne. Jednym ze sposobów na upiększające odprężenie jest relaksacja z użyciem tybetańskich mis. W kulturze Wschodu terapię opartą na drganiach i dźwiękach mis oraz gongów stosuje się już od ponad 2500 lat. Warto wiedzieć, że wykonanie jednego instrumentu pochłania ponad kilkadziesiąt godzin, gdyż wszystko robione jest ręcznie. Efekt jest jednak niesamowity.

Relaksacja misami i rytuał aromaterapii, czyli namiastka Tybetu w Polsce

Gongi i misy emitują uzdrawiające dźwięki. Stosuje się je nawet w masażu jako uzupełnienie klasycznej rehabilitacji. Stop metali złota, srebra, miedzi, żelaza, rtęci, cyny, ołowiu i niklu, z jakich wykonane są instrumenty, stanowi o relaksacyjnych właściwościach muzyki z nich płynącej. Nasz tryb życia sprawia, że na co dzień mózg jest w stanie beta z odrobiną stanu alfa, czyli momentów koncentracji i relaksu. Jeśli uda się nam spędzić wystarczającą liczbę godzin w stanie theta – relaksacji głębokiej, czy delta – podczas snu, to jesteśmy szczęściarzami. Relaksacyjne działanie gongów polega na wyprowadzeniu nas ze stanu beta w stan alfa, a nawet delta (na podst. www.wyborcza.pl). Mówiąc krótko gong pozwala odpocząć mózgowi, podobnie jak dzieje się w trakcie medytacji.Seans medytacyjny z tybetańskimi misami to doskonały pomysł na piątkowy wieczór. Ale to nie koniec przyjemności… Wisienką na torcie może być poprzedzająca “tybetańską” relaksację sesja aromaterapeutyczna w saunie fińskiej z użyciem naturalnych olejków. Kolejny pomysł to rytuał peelingujący w łaźni parowej, gdzie w naturalny sposób oczyścimy  i odżywimy naszą skórę. Rozgrzane ciało doskonale absorbuje kosmetyki, więc efekty są natychmiastowe i spektakularne. O tym, gdzie możecie spróbować takiej formy relaksu opowiem już za chwilę.

Relaksacja misami i rytuał aromaterapii, czyli namiastka Tybetu w Polsce

Rzetelność “dziennikarska” wymaga ode mnie, aby wspomnieć o jeszcze jednej istotnej kwestii. Znawcy filozofii Wschodu twierdzą, że reklamowanie terapii dźwiękiem “mis tybetańskich” jako elementu medycyny tybetańskiej, to bardzo duże nadużycie. Dowodem jest fakt, że żadne słowo na temat mis czy gongów nie pada w czterech Tantrach Medycznych. W Polsce dostępne są dwie książki “Zdrowie i równowaga” oraz “Harmonia zdrowia” doktor Yeshi Donden (osobistego lekarza Dalajlamy), w których omówione są bardzo dokładnie cztery Tantry Medyczne. Nie ma w nich jednak nic na temat leczenia dźwiękiem (na podst. www.etnosystem.pl).

Wszystko wskazuje na to, że misy tybetańskie są “tybetańskie” tylko z nazwy. To niestety albo “stety” kolejny przykład marketingowego sukcesu, gdyż wszystko co tybetańskie doskonale się sprzedaje 😉 Najciekawsze jest jednak to, że nawet w samym Tybecie terapia dźwiękiem zyskuje na popularności jako element tamtejszej medycyny. Wszędzie można kupić “tybetańskie” misy i gongi, a osoby które je sprzedają będą twierdzić, że właśnie z Tybetu się wywodzą.

Relaksacja misami i rytuał aromaterapii, czyli namiastka Tybetu w Polsce

Niemniej jednak jestem przekonana, że warto oddać się relaksacji w użyciem mis i gongów bez wnikania w to, czy pochodzą z Tybetu czy nie. Kąpiel w dźwięku, jak często określa się relaksację z użyciem mis, jest interesującym przeżyciem, które niesamowicie odpręża. Wibracje przywracają wewnętrzną harmonię i usuwają codzienny stres, napięcia oraz blokady.

A jeśli użyjecie odrobiny wyobraźni to nawet może udać się Wam przenieść myślami do Tybetu, nie wyjeżdżając z Polski 🙂 Na relaksacyjny rytuał polecam Wam udać się do kameralnego saunarium Ślęza na Dolnym Śląsku.Dodam, że sesje i rytuały w saunie prowadzone są przez profesjonalnych saunamistrzów, systematyczznie nagradzanych na licznych turniejach SaunaCup. Saunarium Ślęza otrzymuje ode mnie pięć stylowych gwiazdek za atmosferę, profesjonalizm i… lokalizację. Wizyta w Saunarium to doskonałe uzupełnienie weekendu we Wrocławiu, o którym wspominałam na blogu w tekście “Wrocław – dwa scenariusze na weekend w stolicy Dolnego Śląska” oraz “Wrocławski Street Food”.

– Saunarium Ślęza

Odprężona i zrelaksowana ściskam Was stylowo 🙂

Ania

 

 

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Inline
Inline